Posty otagowane 'Freeride'

Wiosna – czas na freeride!

Jedyną górą w Polsce, która oferuje alpejskie możliwości pozatrasowych zjazdów z wykorzystaniem wyciągów jest oczywiście Kasprowy Wierch (1987 m). “Możliwości” – bowiem freeride na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i poruszanie się poza wyznaczonymi trasami jest zakazane. Tym niemniej każdy bywalec Kasprowego widzi, że przypomina to raczej walkę z wiatrakami. Po opadzie śniegu stoki dookoła Kasprowego roją się od miłośników freeridu. Do absolutnych klasyków należą zjazdy z Pośredniego (1873 m) na stronę Kotła Goryczkowego i Świńskiego, czy z Beskidu (2012 m). Bardziej zapaleni narciarze wędrują granią lub pod granią jeszcze dalej na wschód w kierunku Skrajnej i Pośredniej Turni (2097 m i 2128 m) lub na zachód w kierunku Goryczkowej Czuby (1913 m).

Vorarlberg

Jeszcze przed I wojną światową Vorarlberg był jednym z najbiedniejszych zakątków Europy. Miejscowi górale musieli wysyłać swoje dzieci do pracy w Bawarii i północnych Włoch, a gdy w 1919 r. w referendum opowiedzieli się za przyłączeniem Vorarlbergu do Szwajcarii, zakłopotani Helweci odmówili im, tłumacząc, że nie chcą zakłócać wypracowanej przez stulecia równowagi swoich wielojęzycznych kantonów. W latach 20. już mogli tej decyzji pożałować, bo narty – wtedy jeszcze ski-touring na fokach – zaczęły robić karierę jako ulubiona zimowa rozrywka zachodnich Europejczyków, a Vorarlberg oferował im do niej kapitalne tereny. Dziś, po kilku dekadach intensywnego i nowatorskiego inwestowania w przemysł narciarski, jest najbogatszym regionem Austrii o proporcjonalnie największej liczbie pięciogwiazdkowych restauracji i z prawdopodobnie najbardziej ekskluzywną stacją narciarską w Alpach – Lech-Zürs w Arlbergu.

Każdej zimy spada tu ponoć co najmniej siedem metrów śniegu, ale i tak przy ponad połowie z 280 km nartostrad stoją armatki. Jednak bez względu na wysoką jakość ratrakowanych tras (w Lech-Zürs tylko jedna jest czarna, ale za to kiedyś pobito na niej rekord świata w prędkości zjazdu; cztery kolejne są w St. Anton) Arlberg kusi przede wszystkim amatorów free ride’u. Po każdym obfitym opadzie zjawia się ich tu wystarczająco wielu, by w ciągu paru dni wszystkie dostępne stoki pokryły się gęstą i malowniczą siatką śladów nart. Nigdzie indziej w Austrii dostęp do zjeżdżania off-piste nie jest tak łatwy – zapewnia go 85 wyciągów i kolejek, które kursują między 1300 a 2800 m n.p.m. Oznaczone pomarańczowymi rombami trasy liczą w sumie 180 km. Ryzyko tego sportu jest tu przy tym ograniczane do minimum – w razie potrzeby eksplozjami dynamitu prowokuje się kontrolowane lawiny, a na dole można wypożyczyć specjalne plecaki o nazwie ABS z otwieranymi jak spadochron i automatycznie pompowanymi skrzydłami, które umożliwiają utrzymywanie się na powierzchni niefortunnie poderwanej lawiny.

Komperdell: freeride`owe ochraniacze

W tym roku firma wyprodukowała kolekcję prototypowych egzemplarzy, których na razie nie można będzie nabyć w sklepie. Zwraca wśród nich uwagę linia Airshock – protektory zaprojektowane specjalnie z myślą o miłośnikach freeride‘u.

Ochraniacze dla narciarzy Komperdell Airshock amortyzują i rozprowadzają równomiernie siły działające na ciało w trakcie uderzenia. Przyjmują większość tej energii, pełniąc nieco podobną funkcję do strefy zgniotu w samochodzie.

W wyniki testów trudno wręcz uwierzyć. Otóż z przeprowadzonych doświadczeń wynika, że w normalnych warunkach siła uderzenia ciężaru 5 kg spadającego z wysokości 1 m równa się naciskowi 10 883 kg. Przy zastosowaniu ochraniacza Airshock wartość tę udaje się zminimalizować do 840 kg.

Twarde protektory mają tę wadę, że nie absorbują sił działających przy uderzeniu, a tylko je koncentrują. Ochraniacze Komperdell równomiernie rozprowadzają energię, niemal całkowicie ją pochłaniając.

Linia Airschock (spodenki i trzy modele kamizelek) wykonane są w eleganckiej biało-czarnej kolorystyce z dyskretnymi akcentami czerwieni.
Oprócz doskonałych właściwości ochronnych protektory mają jedną zaletę nie do przecenienia: są super lekkie. Niewielką wagę zawdzięczają nowoczesnej technologii Airbag amortyzującej uderzenia.

W obrębie linii warto zwłaszcza zwrócić uwagę na model kamizelki ochronnej z pasem. Protektor na szyję jest doskonale dopasowany anatomicznie, podobnie jak ten na plecy oraz na kość ogonową. Odpinany pas chroni dodatkowo nerki.

Wszystkie modele w linii Airshock wykonane są z zaawansowanego technologicznie materiału Airmash – o właściwościach oddychających i wytłumiających.

Ochraniacze Airshock są zgodne z normami. W prototypowej kolekcji występują w zakresie rozmiarów XXS – XXL. Dużym plusem jest łatwość konserwacji – ochraniacze można prać w temp. 30 stopni.

Freeride w Tatrach

W Tatrach Wysokich jeździ się głównie wiosną. Większość zjazdów prowadzi żlebami, które w zimie są niesłychanie niebezpieczne ze względu na lawiny. Jedna z najwspanialszych narciarskich linii prowadzi z Rysów. Tam też najdłużej trwa sezon. Nie są wcale rzadkością zjazdy dokonywane tam w czerwcu. Wszystko to zasługa dużej wysokości nad poziomem morza i osłoniętej od słońca ekspozycji. Pierwsza część zjazdu prowadzi żlebem, popularnie nazywanym „rysą”. Tu napotykamy na kluczowe trudności podczas całego zjazdu. Spora stromizna i wąska na kilka metrów skalna rynna powodują, że adrenalina wesoło buzuje w żyłach. Dalej jest nie mniej ciekawie. Ze żlebu „wyskakujemy” na olbrzymie pola śnieżne, gdzie można kreślić łuki o absurdalnie dużym promieniu. Takie skręty dają najwięcej przyjemności. Inne tatrzańskie klasyki to zjazd z przełęczy Zawrat, albo ze Świnickiej przełęczy.

Zwykle o tej porze w Tatrach jest mnóstwo śniegu! Ale nie ilość jest tu najważniejsza. Wiosną dzięki specyficznym warunkom pogodowym tworzy się specjalny rodzaj śniegu – firn. Panująca przez kilka, bądź kilkanaście dni z rzędu wyżowa pogoda powoduje nadtapianie śniegu w ciągu dnia i zamrażanie nocą.

Jest to bardzo łatwy śnieg. Nie trzeba dużych umiejętności żeby móc po nim jeździć. Jest stosunkowo twardy, więc narty się nie zapadają, a skręty wykonuje się na nim niezwykle lekko. Firn jest już względnie stabilny i zagrożenie lawinowe jest z reguły dużo mniejsze niż zimą. Jeśli do tych atutów sezonu wiosennego dodamy znacznie dłuższy dzień oraz panującą często słoneczną pogodę to otrzymujemy wręcz sielski obraz na pierwsze pozatrasowe szusy. Nie należy jednak tracić czujności, bo w Tatrach może być niebezpiecznie nawet w środku lata, a pogoda potrafi zmienić się błyskawiczne. Jazda poza trasami

Kilka zasad freeride

1. Technika narciarska na właściwym poziomie. Trudno jednoznacznie określić ten poziom, freerider winien umieć poruszać się w każdych warunkach, tj. głęboki śnieg, lód ze wszystkimi jego odmianami itp. Najlepiej jakby posługiwał się zamiennie technikami: tradycyjną i współczesną.

2. Odporność psychiczna, głównie w zakresie przeciwdziałania lękowi i stresowi, umiejętność koncentracji i podejmowania szybkich decyzji.

3. Właściwy sprzęt, tzn. narty z grupy freeride, wiązania zjazdowe (ale nie kolumnowe), buty zjazdowe oraz kijki wyposażone w szeroki talerzyk.

4. Sprzęt dodatkowy: kask ze “szczęką”, dopasowane gogle, mocne i nieprzemakalne rękawice, altimetr, termometr, kopia polisy ubezpieczeniowej, czasem specjalna maska chroniąca nos i usta przed pyłem śnieżnym, czasem buty z wibramem.

5. Sprzęt awaryjny: niewielki plecak zawierający 20 m liny, przyrząd do zjazdu (najlepiej ósemka), kilka pętli ze specjalnej taśmy, płachta NRC, apteczka, reflektor lub nadajnik przeciwlawinowy typu takiego, jaki obowiązuje w danym rejonie oraz telefon komórkowy

6. Żywność: wysokokaloryczna np. czekolada, do picia zaś napoje izotoniczne typu isostar i to w dużej ilości. Produkuje się plecaki freeride’owe zawierające bukłak na wodę z rurką, typu Camelback. Niektóre stroje posiadają specjalną kieszeń na płyny, także z rurką.

7. Strój z materiału aktywnego (oddychający i nieprzemakalny), swobodny, ale nie obwisły, stosunkowo szczelny z ociepleniem i kapturem. Bielizna aktywna, podobnie wszelkie koszulki z golfem, polary itp. Nie należy stosować bawełny, bo jest to kumulator wilgoci.

8. Nie powinno się uprawiać freeride’u samotnie, lepiej we dwójkę lub więcej osób. Pamiętać należy o umiejętnościach osoby najsłabszej fizycznie i technicznie.

9. Należy posiadać dokładną mapę rejonu (nie mapki rozdawane przy wyciągach!), oraz wiedzę z zakresu zagrożeń lawinowych, sposobów poruszania się w terenie lawiniastym, rodzajów śniegu, sposobu zachowania się w lawinie.

10. O zamiarze dokonania zjazdu należy powiadomić osobę, która w razie czego poinformuje pogotowie górskie.

Francja – La Grave – Najstraszniejsza z gór

Chociaż La Grave we francuskich Alpach ma tylko jeden wyciąg i żadnych utrzymanych tras, jest największym wyzwaniem dla zaawansowanych narciarzy.

Ten punkt na mapie Francji znany jest nie tylko ludziom, którzy rzeczywiście jeżdżą tu na nartach. To niezwykłe, okrutne miejsce. Jest tu tylko jeden wyciąg i nie ma wytyczonych żadnych tras zjazdowych. Nie ma patroli ratowników górskich, nie ma ratraków ubijających trasy, nikt też nie podejmuje żadnych wysiłków, by zmniejszyć zagrożenie lawinami. Tu jest się zdanym tylko na własne siły.

Zjeżdżać da się po północnej stronie góry, gdzie rzadko dociera słońce. Korytarze skalne i połacie piargów opadają o 2150 metrów pod poszarpanymi szczytami La Meije. No, i jeszcze nazwa. Pochodzi od słowa oznaczającego żwir, ale ludziom znającym angielski trudno jest uniknąć skojarzeń ze słowem “grób” (grave). Zwłaszcza po tym, co się tu stało pod koniec zeszłego sezonu.


a

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« sie    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30